Archiwum

"W salonie rodziny Szwarcenberg – Czerny"
Koncertowa podróż na Garncarską.

Mistrzowski popis gry klawesynowej na dwie i cztery ręce, wirtuozowskie wykonanie Poloneza i Walca Chopina oraz opowieści o życiu Haliny Czerny – Stefańskiej. Nie mogło być lepszego zwieńczenia tegorocznego sezonu koncertowego „Podwieczorków Muzycznych w Willi Caro”, niż muzyczna podróż do Krakowa. To właśnie dom rodzinny światowej sławy pianistki był celem podróży, jaką śladami tej zmarłej w 2001 roku wybitnej postaci odbyła kilkudziesięcioosobowa grupa gliwickich melomanów. Tu na przybyłych czekała spadkobierczyni talentu i urody Haliny, córka artystki Elżbieta Stefańska – znakomita klawesynistka, profesor Akademii Muzycznej w Krakowie, sercem oddana pracy artystycznej i pedagogicznej. Wspólnie ze swoją japońską uczennicą Mariko Kato mieszka do dziś przy Garncarskiej, w domu  pełnym zdjęć, bibelotów, niezliczonych  pamiątek z podróży między innymi do Japonii – drugiej po Polsce miłości zarówno artystki jak i jej córki.

 

Halina Czerny – Stefańska. Wspomnienie.
Piotr Oczkowski

Udziałem Haliny Czerny-Stefańskiej stała się jedna z największych karier pianistycznych w historii muzyki polskiej, porównywalna do takich sław jak Ignacy Paderewski czy Artur Rubinstein. Jako pierwsza polska pianistka zdobyła główną nagrodę warszawskiego Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego (1949 r.). Otworzyło jej to drzwi do najbardziej renomowanych sal koncertowych Europy, Japonii, Stanów Zjednoczonych i Ameryki Południowej. Jej występy przez ponad 50 lat wzbudzały najwyższe uznanie krytyków a publiczność pod każdą szerokością geograficzną przyjmowała ją z podziwem, entuzjazmem i  miłością, którą artystka w pełni odwzajemniała.

W jej repertuarze znajdowały się największe dzieła muzyki fortepianowej od Bacha aż do kompozytorów XX wieku. Sama najchętniej grała klasyków: Mozarta, Beethovena, a przede wszystkim swojego ukochanego Chopina i innych kompozytorów polskich (Paderewski, Zarębski). Celowała szczególnie w interpretacji miniatur tanecznych. Nic dziwnego skoro to właśnie taniec był jej pierwszą artystyczną  miłością. W wieku 4 lat „debiutowała” na scenie krakowskiego teatru „Bagatela” jako tancerka. W czasie okupacji akompaniowała w konspiracyjnej szkole tańca, prowadzonej przez znaną później tancerkę baletową i choreografa, Janinę Jarzynówną-Sobczak.

Halina Czerny-Stefańska dorastała w niezwykłym, otwartym na świat, żyjącym muzyką, teatrem (jej młodsza siostra Aleksandra była aktorką) i książkami domu. Pochodziła ze znanej w monarchii austro-węgierskiej arystokratycznej rodziny Szwarcenbergów. Należał do niej m.in. pianista i pedagog, uczeń Beethovena  – Karol Czerny. Wśród bezpośrednich przodków artystki były takie znakomitości życia naukowego i społecznego, jak wybitny geograf, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Franciszek Czerny oraz historyk, poseł do Sejmu Galicyjskiego i namiestnik Galicji Michał Bobrzyński. Oboje rodzice Haliny – Stanisław Szwarcenberg-Czerny i Maria z Jezierskich byli pianistami i pedagogami, co w oczywisty sposób zdeterminowało wybór drogi życiowej artystki. Jej talent rozkwitał pod mądrym kierownictwem rodziców i opieką takich znakomitości, jak muzykolog prof. Zdzisław Jachimecki czy wielcy chopiniści: Alfred Cortot, Józef Turczyński (uczeń Busoniego i Paderewskiego) i Zbigniew Drzewiecki.

Mimo oszałamiającej światowej kariery Halina Czerny-Stefańska była osobą ciepłą, skromną, życzliwą z wielkim dystansem do siebie i błyskotliwym poczuciem humoru. Mogłem się o tym przekonać osobiście, towarzysząc artystce przez szereg lat w podróżach koncertowych, prowadząc jej recitale i asystując w prowadzonych przez nią kursach mistrzowskich. Swoją wiedzą i doświadczeniem chętnie dzieliła się z młodymi adeptami fortepianu. Uczyła ich przede wszystkim pokory i szacunku wobec kompozytora oraz słuchacza. Dużą wagę przywiązywała do naturalności i spontaniczności w interpretowaniu muzyki. Uwielbiała bezpośredni kontakt z publicznością, która była dla niej zawsze inspiracją. Mawiała swoim studentom, że w muzyce trzeba zawsze oddać nastrój w jakim wykonawca w danej chwili się znajduje, inaczej muzyka nie przemówi. Była wrogiem wszelkich z góry narzuconych koncepcji. Uważała, że pianista zwłaszcza grając Chopina, powinien zawsze trochę improwizować. Wówczas utwór zabrzmi za każdym razem nieco inaczej i zachowa świeżość ujęcia. Jednocześnie zawsze dbała o logiczne, jasne i przejrzyste realizowanie konstrukcji utworu, czego wymagała także od młodych muzyków.

Uwielbiała podróże, ale mimo licznych propozycji nigdy nie zdecydowała się na stałe wyjechać z kraju. Z najdalszych zakątków świata zawsze z utęsknieniem wracała do domu przy ul. Garncarskiej w Krakowie. Od 1952 roku mieszkała tam razem z rodzicami, mężem Ludwikiem Stefańskim – pianistą i pedagogiem, córką Elżbietą – pianistką i klawesynistką oraz zięciem Jerzym Łukowiczem, także pianistą. Wspólnie mogli grać Koncert Bacha na cztery fortepiany nie wychodząc poza krąg najbliższych krewnych, co też wielokrotnie czynili. Dom był zawsze otwarty dla gości i studentów, którzy tłumnie przybywali do Krakowa aby pracować pod kierunkiem wybitnego pedagoga, jakim był prof. Ludwik Stefański. Uczyli się tu i mieszkali m.in. laureaci Konkursu Chopinowskiego: Ikuko Endo i Kevin Kenner. W latach 60-tych i 70-tych XX wieku dom ten stał się pierwszym salonem artystycznym Krakowa. Organizowano w nim słynne „koncerty domowe”, w których uczestniczyli nie tylko utalentowani członkowie rodziny Czerny-Stefańskich. Było to także miejsce debiutu znanych później zespołów kameralnych, jak „Trio Barokowe” czy „Trio Krakowskie”. W domu przy Garncarskiej 1 lipca 2001 roku dobiegło też końca pracowite, niezwykle barwne i intensywne życie Haliny Czerny-Stefańskiej.

Posłuchaj Mazurka a-moll op. 68 F. Chopina w wykonaniu Haliny Czerny-Stefańskiej